Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Kia Sportage 2.0 CRDi - Kia ze słowackiej fabryki

5 sty 09 01:00

Większa elastyczność produkcji, odświeżony wygląd, mocniejszy silnik i atrakcyjne ceny - to główne atuty SUV-a Kii - Sportage

Udostępnij
0
Skomentuj

Koreańskie modele zyskująw Europie coraz większe uznanie. Liderem jest w tym gronie (przynajmniej w Polsce) Kia. W 2008 r. wyraźnie poprawiły się wyniki sprzedaży Sportage'a. Kroków do popularności było kilka. Jeden to odpowiednio niski poziom cen. Druga sprawa to rewelacyjne warunki gwarancji - producent deklaruje, że będzie bezpłatnie naprawiał zespół napędowy nawet przez 7 lat, a cały samochód - przez 5 lat! Co prawda, w obydwu przypadkach obowiązuje limit 150 tys. km, ale dla tych, co dużo jeżdżą, Kia też ma coś w ofercie - nielimitowaną przebiegiem ochronę 3-letnią. Takie warunki wzbudzający zaufanie do produktu. Ostatnie zalety to niedawno przeprowadzony lifting oraz umieszczenie produkcji na Słowacji, co poprawia płynność dostaw (np. krócej będziemy czekać na ulubiony kolor). Ważne jest jednak, aby koszty nie przesłoniły walorów użytkowych samochodu. Na szczęście tej konkurencji Kia również nie musi się obawiać. Do testu wzięliśmy najlepiej wyposażoną wersję wysokoprężną. Sportage jest samochodem niedużym (długość 4,35 m), ale pasażerowie nie odczują tego wyraźnie. Ilość miejsca na nogi czy nad głowami dla większości pasażerów będzie w pełni satysfakcjonująca. Fotele są wygodne. Co prawda, nie oferują dobrego trzymania bocznego, ale z drugiej strony na tylnej kanapie w miarę wygodnie zasiądą 3 osoby. Nie znajdziemy w kokpicie porywającej serce stylistyki czy fantastycznych materiałów, ale jest tu z pewnością wszystko to, co niezbędne, a w testowanej wersji Freedom nawet więcej (np. skórzana tapicerka). Szyberdach w każdej wersji wymaga niedużej dopłaty, ale to dobra polityka - nie zapominajmy, żew aucie z tym dodatkiem tracimy sporo miejsca nad głowami. Jeśli szukamy sposobu Kii na zaoszczędzenie miejsca, to sprawa staje się jasna po otwarciu bagażnika. Jest on wyraźnie mniejszy niż u konkurencji, co wynika teżz nisko poprowadzonej rolety. Oczywiście, nie trzeba dramatyzować, w codziennej eksploatacji powierzchni i tak wystarczy, a na wakacje można założyć np. boks na dach. Ważne, że są punkty mocowania bagażu, gniazdko 12V,a po łatwym złożeniu kanapy uzyskamy równą powierzchnię. Bez zastrzeżeń ocenimy układ jezdny samochodu. Nabywcy Kii nie oczekują od niej sportowego charakteru, a w kategoriach komfortowych podwozie sprawdza się znakomicie. Hamulce są całkowicie odporne na przegrzanie. Pewnym rozczarowaniem może okazać się silnik. Pomimo, że został wzmocniony o 10 KM raczej nie można spodziewać się porywającej dynamiki. Blisko 13 s potrzebnych do uzyskania 100 km/h to nieco za długo. Silnik pracuje płynnie nawet przy prędkościach poniżej 2000 obr./min. Pod silnikiem znajdziemy duże osłony, ale wykonane z tworzywa. Doświadczenie podpowiada, że tuż nad nimi jest "bezbronna" miska olejowa. Skorzystać możnaz w miarę dużego prześwitu i przyzwoicie ukształtowanego nadwozia. Dobrze sprawdza się blokada sprzęgła międzyosiowego. W terenie niewystarczająca okazuje się za to praca zawieszenia, koła często odrywają się od nawierzchni. Oceniając Sportage, trzeba powiedzieć, że to samochód bez technicznych fajerwerków, ale praktyczny i miły w obsłudze. Można go polecić z czystym sumieniem.

Poleć
Udostępnij
0
gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: porównaliśmy VW Amaroka i Nissana Navare NP300, testujemy używanego Land Rovera Discovery III oraz nową Kie Sportage. Wybraliśmy się też Jeepem Renegade na poszukiwanie tajnej broni, a w dziale sportowym Kuba Przygoński opowiada o debiucie w Rajdzie Dakar za kierownicą MINI.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej