Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Isuzu D-Max między Liwcem a Bugiem: podróż w wiejskim klimacie

2 paź 12 12:32

Gospodarstwa rolne, pola uprawne, zwierzęta hodowlane, ale również niesamowite widoki w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym – to wszystko czeka na naszej trasie, położonej tylko kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Warszawy. Tradycyjnie nie zabraknie też jazdy po szutrach

Udostępnij
0
Skomentuj

W redakcyjnym garażu pojawiło się Isuzu D-Max nowej generacji, które będziemy mieli przyjemność poznawać przez kilka miesięcy. Na pierwsze zadanie, jeszcze przed solidnym sprawdzianem ogólnym, wyznaczyliśmy pikapowi objazd trasy do kolejnego odcinka turystyki polskiej. Jako region wybraliśmy spokojne, rolnicze tereny położone nad rzekami Liwiec i Bug.

Isuzu D-Max z zadania wywiązał się znakomicie. Kierowcy chwalili elastyczność nowego silnika i 6. bieg, dzięki któremu w trasie podróżuje się cicho, a spalanie bez kłopotu spada nawet poniżej 7 l/100 km! Wielka „paka” pozwala na swobodne zapakowanie sprzętu turystycznego, np. rowerów, bez obawy o zniszczenie wnętrza.

Początek naszej trasy znajduje się na drodze z miejscowości Mrozy do Grodziska, na wschód od Warszawy. Z asfaltu zjeżdżamy w leśną drogę, w lewo, kilkadziesiąt metrów przed tablicą oznaczającą początek Grodziska. Pierwszy przystanek proponujemy zrobić w Suchej. Warto odwiedzić znajdujący się tam stary dwór, który dał początek skansenowi. Kompletnie zdewastowany przez miejscową ludność obiekt był bez dachu, podłóg i wyposażenia. Kupił go (wraz z rozległymi terenami i stawami) profesor Marek Kwiatkowski.

Dwór można zwiedzać wewnątrz (stare sprzęty gospodarstwa domowego, kaflowe piece, fortepian), warto też wybrać się na spacer po terenach skansenu, podziwiającstare zabudowania. Kręcono tu bardzo dużo filmów, ostatnio np. „Bitwę Warszawską 1920 r.”.

Na kratce roadbooka nr 38 (30. kilometr trasy) warto na chwilę odbić w lewo. Dojedziemy do resztek młyna i śluzy położonych nad pięknym zakolem Liwca. W tym miejscu, przy zabudowaniach rolniczych, droga się urywa, po krótkiej przerwie trzeba więc wrócić na proponowany przez nas szlak.

Kolejne interesujące miejsce na trasie to bród i kładka prowadzące przez rzekę Liwiec. Uwaga! Przejazd przez wodę jest możliwy tylko przy niskim stanie wody, koniecznie trzeba to sprawdzić przed wjazdem do rzeki, gdyż bardzo łatwo można tu uszkodzić silnik. Dla cywilnych aut mamy za to przejazd przez most-kładkę tak wąski, że po wjeździe nie można nawet otworzyć drzwi. Możliwy objazd asfaltowy tego miejsca znajdziecie w roadbooku. Przy brodzie znajduje się wypożyczalnia kajaków, a jej właścicielka zdradziła nam, że w ubiegłym sezonie ostatnich klientów miała w grudniu, więc wszystko jeszcze przed nami – polecamy jesienne spływy.

Nieco dalej, na kratce nr 44 (ewentualnie na 6. kratce objazdu mostka) możemy po raz kolejny zjechać nieco z trasy i pojechać prosto (objazd skręca w prawo), by odwiedzić Budzieszyn – Zbudzisyn. Znajdziemy tam kościół, mnóstwo figur świętych (łatwe do wypatrzenia, bo pomalowane w jaskrawych kolorach). Jak głosi legenda, w parku obok kościoła Matka Boska uratowała śpiących żołnierzy przed wojskami Jadźwingów. Mieści się tu również cudowne źródełko, przy którym znajdziemy czerpak z wiadrem i metalowe kubeczki (samoobsługa).

Dalej przejeżdżamy przez Wyszków, ale nie należy mylić tej miejscowości z Wyszkowem znajdującym się przy trasie nr 8 (z Warszawy do Białegostoku). To malutka miejscowość, w której nie znajdziemy zbyt wielu atrakcji, ale można odwiedzić sklep itp. Na kratce nr 60 warto odbić do miejscowości Liw (wyznaczona trasa skręca w prawo, my na razie pojedziemy w lewo). Zamek był zbrojownią i wartownią na dawnej granicy księstwa. Książę Mazowiecki, w 1429 r., zbudował wśród bagien, na sztucznie usypanej wyspie murowaną warownię. Miejsce bardzo łatwe do odszukania (warto!). W zbrojowni na obejrzenie czeka kolekcja białej broni oraz wystawa fotografii na wieży prac artystów z pleneru w Suchej. Jeśli się uda, warto zgrać nasze odwiedziny z atrakcjemi, jakie czasem odbywają się na zamku, np. z turniejem rycerskim. Więcej informacji znaleźć można na oficjalnej stronie zamku: www.liw-zamek.pl

Kolejny przystanek na wyznaczonej przez nas trasie to pałac w Starejwsi (to nie pomyłka, nazwę miejscowości piszemy łącznie). Znajduje się tu centrum szkolenia NBP, ale zwiedzać można rozległy park przy zamku. Oględziny wnętrza przewidziano tylko dla grup zorganizowanych, po wcześniejszym uzgodnieniu terminu. Info: www.starawies.nbp.pl

Kto tęskni za spokojem, z pewnością polubi następny przystanek na naszej trasie. To punkt widokowy, będący idealnym miejscem do obserwacji ptactwa na bagienku. Auto zostawiamy przy trasie i wyznaczoną ścieżką udajemy się kilkadziesiąt metrów do punku widokowego nad Jeziorkiem Kałęczyńskim. Na miłośników pieszych wędrówek czeka nie lada wyzwanie – 9-kilometrowy szlak, prowadzący do rezerwatu Moczydło. Oczywiście, pokonanie całej trasy zajmie sporo czasu, ale to doskonała lekcja przyrodnicza.

Dzięki tablicom tematycznym poznamy pomniki przyrody, gatunki drzew itp. Na trasie usytuowana jest wiata wypoczynkowa. Trasa ma kształt pętli i można wybrać się na nią rowerem. To doskonała okazja do poznania piękna Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego.

Po powrocie do samochodu możemy udać się w dalszą drogę, która kończy się w muzeum w Treblince. Nie ma tam (tak jak np. w Oświęcimiu) zabudowań po istniejących w czasie wojny obozach pracy i zagłady, ale znajdziemy pomniki upamiętniające tragicznie poległych jeńców. Jako pierwsi byli tu traceni Żydzi przywiezieni z getta warszawskiego.

Nasza trasa w dużej mierze wiedzie między polami i łąkami. Dobrze poczują się tu osoby szukające relaksu i chwili wyciszenia. Można spokojnie przemierzać trasę, przejść się ścieżką w rezerwacie, zatrzymać się przy zwierzętach – dla mieszczuchów z dziećmi to również spora atrakcja. Przy trasie i w okolicy spotkamy bardzo dużo kapliczek, dodatkowo wprowadzających wiejski, spokojny nastrój. Licząca 102 km trasa w przeważającej części wiedzie szutrowymi drogami (około 70 proc.), z dala od miast.

Znajdź nasze pudełko - Proponujemy zabawę w geocatching – w pewnym miejscu na trasie ukryliśmy „pudełko z niespodzianką”. Pierwsza osoba, jaka się do nas zgłosi z kodem z pudełka, dostanie scyzoryk, kolejne mogą „poczęstować się” umieszczonymi w pudełku smyczami.

Znalezienie skrytki “Auto Świata 4x4” nie jest trudne. Pierwszy etap to odnalezienie obiektu oznaczonego przez nas czerwoną kropką. Namiar GPS to:

N 52o 36'50,167”/E 21o 59'03,044”

Następnie – stojąc w drzwiach obiektu – wyjrzyj przez lewe okno. Zobaczysz tam jedną czteroręką, inną niż pozostałe. Za nią w ziemi szukaj. Od lewego okna około 27 dorosłych kroków.

Miłej zabawy i powodzenia!

Jak korzystać z naszych danych tras?

W zależności od systemu zainstalowanego na tablecie czy smartfonie (Android, OS, Windows, itd.) pobieramy aplikację obsługującą traki.

Dla przykładu: do systemu Android polecamy Locus free. Jak sama nazwa wskazuje to aplikacja darmowa (jest też wersja rozszerzona, płatna). Można ją pobrać z Google Play – włączamy aplikację Sklep Play i w polu wyszukiwania wpisujemy “locus”, z wyników wybieramy aplikację Locus Free i klikamy “instaluj”.

Pod artykułe umieścliliśmy ślady gps w róznych formatach, pobieracie ten obsługiwany przez Wasze urządzenie.

Włączacie aplikację Locus Free i w menu szukamy opcji “import danych”. W aplikacji locus klikamy środkową z trzech ikonek w górnym prawym rogu. Pokaże się okienko z listą śladów i zapisanych punktów GPS, na którym klikamy ikonę w prawym górnym rogu i wybieramy “importuj”. Pokaże się lista plików pobranych w telefonie (jeżeli dopiero co zainstalowaliśmy program, listy będą puste), po czym wybieramy pobrany ze strony AŚ 4x4 plik (turystyka_Wegrow). Ukaże się okienko, w którym musimy wskazać uprzednio pobrany plik z trakiem, zapisany w urządzeniu. Na ekranie powinien się ukazać ślad naszej wycieczki.

Poleć
Udostępnij
0
gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: porównaliśmy VW Amaroka i Nissana Navare NP300, testujemy używanego Land Rovera Discovery III oraz nową Kie Sportage. Wybraliśmy się też Jeepem Renegade na poszukiwanie tajnej broni, a w dziale sportowym Kuba Przygoński opowiada o debiucie w Rajdzie Dakar za kierownicą MINI.

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Świat

Isuzu D-Max między Liwcem a Bugiem: podróż w wiejskim klimacie

W redakcyjnym garażu pojawiło się Isuzu D-Max nowej generacji, które będziemy mieli przyjemność poznawać przez kilka miesięcy. Na pierwsze zadanie, jeszcze przed solidnym sprawdzianem ogólnym, wyznaczyliśmy pikapowi objazd trasy do kolejnego odcinka turystyki polskiej.

Isuzu D-Max między Liwcem a Bugiem: podróż w wiejskim klimacie (slajd 1 z 9)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego