CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej3.484.353.961.69
Średnio4.394.604.231.84
Najdrożej4.694.894.592.09

Walka z korozją w terenówce | Porady

17 lut 14 16:15
Udostępnij
0
Skomentuj

Nawet właściciele nowych aut nie mogą spać spokojnie. Korozja stanowi zagrożenie, szczególnie jeśli pojazdy są eksploatowane w terenie, gdzie mokry brud wciska się w każdy zakamarek. Jak zabezpieczyć ramę i nadwozie? Nie wystarczy zachlapanie podwozia biteksem.

Jeszcze kilkanaście lat temu korozja była jednym z głównych kłopotów właścicieli aut (szczególnie jeśli pochodziły z tzw. bloku wschodniego, ale nie tylko). Problemy z Fiatami 126p zna chyba każdy. Trzymając się naszego segmentu, wystarczy przypomnieć jakość nadwozia Łady Nivy czy Honkerów.

Wydaje się, że obecnie wiele osób liczy na wysoką jakość samochodów i nie zwraca uwagi na zabezpieczenie nadwozia oraz ramy przed korozją. Wystarczą jednak proste oględziny niemal dowolnego samochodu, by przekonać się, że to naprawdę duży błąd! W kilkuletnim aucie bez kłopotu odnajdziemy rdzawe naloty.

Nasz model to Nissan NP300, wyprodukowany w Japonii, w 2008 r. Z samochodem udaliśmy się do podwarszawskiego warsztatu, by dokonać oględzin i prześledzić poszczególne etapy zabezpieczenia antykorozyjnego. Okazało się, że nadwozie jest wolne od korozji, ale rude ślady dość licznie zagnieździły się na ramie.

Na szczęście to tylko powierzchowne uszkodzenia, jeszcze niezagrażające trwałości ramy. Jak przekonywał nas właściciel warsztatu Automillenium, Winicjusz Jakubowski, samochód, biorąc pod uwagę jego wiek, znajduje się w bardzo przyzwoitym stanie! Ślady korozji odkrywał on bowiem nawet w nowych pojazdach, które przyjechały na profilaktyczne zabezpieczenie.

Jeśli już podejmiemy decyzję o konieczności wykonania dodatkowego zabezpieczenia, czas na wybór metody. Najlepiej byłoby rozebrać auto na czynniki pierwsze, ale koszt takiej operacji wyniósłby dziesiątki tysięcy złotych. Nie ma jednak sensu powierzchowne oczyszczenie i naniesienie na wszystko warstwy taniego preparatu. Może uda się przeprowadzić cały zabieg za kilkaset złotych, ale z pewnością nie wystarczy to na długo.

Solidne zabezpieczenie to podstawa

Naszym zdaniem złoty środek to przeprowadzenie operacji według opisanego przez nas schematu: czyszczenie, częściowe rozebranie auta, oczyszczenie korozji, zabezpieczenie chemiczne, lakierowanie i naniesienie ochronnej warstwy gumowej. Ostateczna cena zależy od wielkości auta i rozmiaru rzeczywistych uszkodzeń (co przekłada się na ilość zużytego materiału, czas pracy mechanika itp.), ale licząc realnie, będzie to co najmniej 2000 zł, najczęściej – ok. 3000 zł.

Pierwszy etap to umycie samochodu. Może on trwać nawet kilka godzin, a podczas rozbiórki przekonamy się, że w zakamarkach nie brakuje błota, piachu i zanieczyszczeń, które później trzeba będzie usunąć. Samochód warto zostawić na dzień lub dwa dni, by go wysuszyć. Aby dokładnie oczyścić poszczególne części z korozji, warto zdemontować sporo elementów: zderzaki, błotniki, ewentualne orurowanie czy płyty osłonowe. W przypadku pikapów opłaca się też zdjęcie całej skrzyni ładunkowej – to bardzo prosta czynność, a później znacząco ułatwi dalsze prace przy ramie.

Kolejnym etapem jest doczyszczenie wszystkich miejsc, dostępnych po rozebraniu auta. Wbrew pozorom na tym etapie na podłodze pojawi się zapewne kilka kilogramów błota! Dopiero teraz przychodzi czas na właściwe oczyszczenie elementów stalowych z korozji. Tak naprawdę każda metoda czyszczenia jest dobra – w jednym miejscu sprawdzi się zwykła szczotka druciana, innym razem najlepsze efekty przyniesie tarcza założona na szlifierkę. Dużym ułatwieniem jest użycie małej, przenośnej piaskarki. Odpowiednio dobrane drobinki piasku pozwalają dostać się do gołej blachy. Jednak użycie urządzenia wymaga pewnej wprawy, tak by nie przesadzić z ciśnieniem piasku czy odległością pomiędzy dyszą a czyszczonym elementem.

Walka z korozją w terenówce | Porady Walka z korozją w terenówce | Porady Foto: Auto Świat

W przypadku ramy nie ma to większego znaczenia, ale cienkie blachy łatwo uszkodzić. Niestety, może się okazać, że w wielu miejscach konieczne okażą się drobne prace blacharskie – oczyszczenie korozji pozwoli odkryć… np. dziury w podłodze. Następnie można przejść do właściwego zabezpieczenia. Przygotowane uprzednio elementy przecieramy rozpuszczalnikiem, który zapewni dokładne odtłuszczenie. Następnie spryskujemy je środkiem chemicznym wiążącym resztki rdzy, by odizolować je od stalowego podłoża. Czas na kolejną przerwę – samochód musi stać co najmniej dobę. Następny etap to praca dla… lakiernika. Oczyszczoną i przygotowaną ramę trzeba bowiem pokryć lakierem podkładowym, a po kilku godzinach nałożyć czarny lakier.

Po odczekaniu kolejnej doby, potrzebnej na wyschnięcie lakieru, pora na położenie właściwej, gumowej warstwy ochronnej. Na powierzchniach, które nie były czyszczone do metalu (np. wewnętrzna strona błotników), bezpośrednio po oczyszczeniu nakładamy warstwę gumy. Taka sama powierzchnia ochronna pojawiła się na spodzie kabiny oraz zdemontowanej wcześniej skrzyni ładunkowej. Z naszą karoserią mechanicy mieli zdecydowanie mniej pracy niż z ramą, jednak nie jest to reguła.

Kropkę nad „i” można postawić poprzez wstrzyknięcie do profili zamkniętych warstwy ochronnego wosku. Użycie pistoletu i wysokiego ciśnienia (6 atm) gwarantuje dotarcie preparatu do najdalszych zakątków ramy. W czasie wykonywania prac przy samochodzie do profesjonalnego warsztatu trafiły osłony podwozia, a na osobnym stanowisku został zabezpieczony zbiornik paliwa.

Montaż wcześniej zdjętych elementów stanowi już jedynie „formalność”. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze poddania felg procesowi odnowienia. Mimo że korozjaw tym przypadku ma wpływ tylko na estetykę, to jednak bardzo rzuca się w oczy.

Osłony podwozia

Dwa lata temu auto wyposażyliśmy w płyty firmy Sheriff (oslonypodwozia.pl) chroniące silnik, skrzynię itp. Komplet kosztował 900 zł i doskonale spełnił zadanie, co widać po licznych rysach i wgnieceniach. Niestety, nie wyglądały one najlepiej – podczas zakupu warto mieć na względzie, że kiedyś trzeba będzie je odnowić.

ZOBACZ WIDEO:

Poleć
Udostępnij
0

Przeczytaj również:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: porównaliśmy VW Amaroka i Nissana Navare NP300, testujemy używanego Land Rovera Discovery III oraz nową Kie Sportage. Wybraliśmy się też Jeepem Renegade na poszukiwanie tajnej broni, a w dziale sportowym Kuba Przygoński opowiada o debiucie w Rajdzie Dakar za kierownicą MINI.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

No photo
No photo ~Gość Darek Użytkownik anonimowy
~Gość Darek :
No photo ~Gość Darek Użytkownik anonimowy
Mogli przyjechać z kilkuletnim nowoczesnym Mercedesem wtedy by się okazało że samochód NIE jest wolny od rdzy ale na ramie by nie znaleźli bo jej tam nie ma. No chyba że przyjadą z klasą G.
24 lut 14 08:57 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~henryk Użytkownik anonimowy
~henryk :
No photo ~henryk Użytkownik anonimowy
korozja mam pytanie .jak to jest ?że wszystko co pozytywne to przedstawiane sa samochody grupy vag. a co negatywne to wszystkie firmy oprocz grupy vag
22 lut 14 23:18 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Zenek Użytkownik anonimowy
~Zenek
No photo ~Zenek Użytkownik anonimowy
do ~Medyk:
No photo ~Medyk Użytkownik anonimowy
23 lut 14 15:57 użytkownik ~Medyk napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
wyrazy współczucia
24 lut 14 09:50
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~cWNgOybE Użytkownik anonimowy
~cWNgOybE :
No photo ~cWNgOybE Użytkownik anonimowy
Howdy! I just wish to give a huge thumbs up for the fastantic info you may have here on this post. I will probably be coming back to your weblog for far more soon.
20 mar 17:51
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~rola Użytkownik anonimowy
~rola :
No photo ~rola Użytkownik anonimowy
Zabezpieczanie gumą/kauczakami itp. preparatami ma sens tylko w nowym aucie. Jeśli już mamy korozję to taki "baranek" tylko zaszkodzi. W miejscu już skorodowanym po jakimś czasie znów zacznie korodować, co gorsze ponieważ z jednej strony będzie baranek to powstanie poduszka z wody/wilgoci która nigdy nie wysycha. I tak dzięki takiemu zabiegowi z zewnątrz wszystko ładnie a blacha/rama dziurawa. Zabezpieczenie na lata to piaskowanie (wysoki koszt - w przypadku terenówki z ramą około 10 tyś. zł - zdjęcie budy wypiaskowanie ramy zabezpieczenie i złożenie. Inny sposób to robota ręczna czyszczenie zabezpieczanie zwykłą farbą antykorozyjną co rok (niestety). Z osobówkami łatwiej bo nie ma ramy i można to łatwiej zabezpieczyć.
Dodatkowo jak wam ktoś pociągnie wszystko barankiem z bitexu czy innego podobnego mazidła to współczuję przy naprawie. Dodatkowo jak po paru latach ktoś będzie chciał to wypiaskować to masakra.
23 lis 15 09:48
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Krys Użytkownik anonimowy
~Krys :
No photo ~Krys Użytkownik anonimowy
Są różne sposoby, każdy wybiera swój...ja korzystałem ze środka raptor u pol.
4 gru 14 15:33
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Felczer Użytkownik anonimowy
~Felczer :
No photo ~Felczer Użytkownik anonimowy
To szok Mamy 21 wiek, inżynierów antykorozjonistów i takie nierzetelne podejście do tematu. Auto świat powinien się wstydzić takich sponsorowanych ogólnikowych informacji. To zupełnie tak, jakbym napisał, że głowice dokręcamy kombinerkami lub innym narzędziem pozwalającym, na uchwycenie śrub. Żenujący brak wiedzy.
24 lut 14 14:01 | ocena: 50%
Liczba głosów:2
50%
50%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Andrzej Użytkownik anonimowy
~Andrzej :
No photo ~Andrzej Użytkownik anonimowy
Smar armatni - to najlepszy środek Pamiętam, jak sąsiad w latach 80-tych zabezpieczył swojego nowo kupionego Fiata 126 smarem armatnim. Nie tylko od spodu, ale wszystkie profile, środki blach, nadkola... auto sprzedawał w roku 2001 albo 2002 - i Fiacik NIE MIAŁ NAJMNIEJSZEJ KROPECZKI RDZY !!!
Smar armatni został stworzony specjalnie dla bezpiecznego przechowywania broni - a wiadomo, że broń przechowuje się długa, zaś rdza jest dla niej największym niebezpieczeństwem. Kto był w wojsku, ten wie. Dzisiaj zdobycie smaru armatniego graniczy z cudem (chyba, że macie znajomości w Łuczniku czy Bumarze) ale prawie dokładnie to samo występuje jako "smar linowy". Zapuściłem - trzeba na gorąco - wszystkie elementy mojej terenówki tym właśnie specyfikiem, i jak dotąd na ramie czy gdzie indziej nie ma najmniejszego nawet śladu rdzy. Więc fachowcy od zabezpieczeń za 2 - 3 tysiące złotych niech dalej polują na frajerów, bo tylko frajer zapłaci taką kasę za zabezpieczenie dobre na 2 lata...
24 lut 14 13:23 | ocena: 75%
Liczba głosów:4
75%
25%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~noo Użytkownik anonimowy
~noo :
No photo ~noo Użytkownik anonimowy
Najlepszy środek antykorozyjny to lepik stosowany do smarowania dachów na zimno !!
24 lut 14 11:06 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
33%
67%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~IFA Użytkownik anonimowy
~IFA :
No photo ~IFA Użytkownik anonimowy
Walka z korozją w terenówce. Ten opisany warsztat to chyba nowo otwarty i zatrudnia ludzi,którzy słyszeli o korozji jak dzwony w kościele ale nie mają doświadczenia i nie widzieli samochodu skorodowanego pokrytego gumą.Pokrywanie gumą to najgorsze co może być.Guma tworzy warstwę maskującą korozję.Widziałem samochody w których podłoga była dziurawa a z wierzchu nic nie było widać bo warstwa gumy skutecznie maskowała rdzę penetrującą powierzchnię blachy pod warstwą gumy
24 lut 14 10:15 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
67%
33%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Świat

Walka z korozją.

Osłony podwozia Solidne blachy są zakładane, by ochronić spód auta przed uszkodzeniami, co oznacza, że po kilku latach mogą być sfatygowane i naprawa staje się konieczna.

Walka z korozją w terenówce | Porady (slajd 1 z 19)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego